szetland na krzoku

Szetlandzki szal w szale

Koronka szetlandzka jest dość wymagająca. Jest dwustronna – to znaczy, że nie ma lewej i prawej dzianiny, jak np. w swetrze, tylko praca z obu stron wygląda tak samo. Ceną za tę efektowność jest jednak to, że zarówno po prawej, jak i po lewej stronie trzeba przerabiać wzór koronki. Co z kolei oznacza, że nie ma, jak w przypadku różnych innych ażurowych wzorów, lewego rządka na odpoczynek… (Zazwyczaj rządek po lewej stronie przerabia się po prostu w całości lewymi oczkami, a wzór kreuje po stronie prawej. Czyli co drugi rządek nie trzeba liczyć ani się zastanawiać.)

szetland w toku
Już za połową. Poza tym, że będzie dziurawo, jeszcze niewiele widać wzoru w tym szaleństwie.

Z koronką – każdą – jest tak, że jej urodę można podziwiać dopiero po skończeniu pracy, wypraniu dzianiny i rozpięciu jej szpilkami do wyschnięcia (zblokowaniu). Na tak dużą chustę mam trochę mało szpilek, więc nie jest zblokowana tak równo, jak bym chciała, ale ułoży się w używaniu.

szetland z bliska przed blokiem
Gotowa chusta przed blokowaniem.

Jak wspominałam wcześniej, skorzystałam ze wzoru My Heaven, dostępnego na Ravelry. To dobrze rozpisany i rozrysowany, dostępny w dwóch językach schemat – polecałabym go na pierwsze podejście do koronki szetlandzkiej, choć przyznam uczciwie, że trzeba osiągnąć pewien poziom dziewiarskiej biegłości, żeby nie paść z frustracji przy ilości narzutów i oczek przerabianych podwójnie, raz na lewo, raz na prawo. Szczęśliwie nie jest to moja pierwsza praca koronczarska, więc umiałam sobie łatać wzór w razie pomyłki, a nie będę udawać, że nie ma w wykonaniu kilkunastu przynajmniej usterek. Mam nadzieję, że łatanych dostatecznie sprawnie, żeby nikt nie zauważył.

kira pilnuje
Kira pilnuje.

Z kronikarskiego obowiązku: rozpoczynamy od długiej, dość monotonnej bordiury, po czym nabieramy oczka wzdłuż dłuższego brzegu na przerabianie środka. Środek do pewnego momentu przerabiany jest koronką, a mniej więcej w jednej trzeciej wysokości przechodzi w ścieg gładki. Moja modyfikacja polegała na tym, że przerabiałam chustę do samego końca koronką, bo mi się ten gładki klin nie bardzo podobał – i wybrałam mniejszą wersję chusty; naprawdę nie wiem, jak wielka byłaby dzianina w wersji pełnej! Druty HiyaHiya sprawdziły się świetnie, tylko musiałam spiłować niedoróbkę producenta w postaci haczącego połączenia żyłki z jednym z drutów. Ale po naprawie śmigało się koronkę aż miło – cieszę się z zakupu.

Odpowiednio kontrastowe tło... i widać różnicę?
Odpowiednio kontrastowe tło… i widać różnicę?

Metryczka Ravelry: http://www.ravelry.com/projects/ingie/my-heaven

Chciałabym kiedyś napisać więcej o samej koronce szetlandzkiej i jej historii. Może nadarzy się okazja, bo na razie nadgarstek raczej nie pozwoli przez jakiś czas na dzierganie – więc będę was musiała uraczyć czymś innym :-).

Przypominam o rozdawaniu zapasów! Ktoś, coś?

2 thoughts on “Szetlandzki szal w szale

  1. Slicznosci pokazujesz a Twoje dolegliwosci znam doskonale…jestem po zabiegach na ciesn nadgarstka. Obie rece…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s