cover

Jak kupić prezent dziewiarce?

Słuchajcie, święta za pasem, ciasto na pierniki leżakuje, ozdoby choinkowe się szydełkują, za chwilę na druty wskoczą swetry w śnieżynki i renifery i skandynawskie mitenki. Wiadomo, każdy się głowi, co do tej paczki pod choinką wsadzić, komu jak sprawić przyjemność, jak uniknąć wpadki z prezentem i nerwówki ostatniego przed Wigilią tygodnia. A gdyby tak jeszcze udało się sprawę rozwiązać nie musząc przepychać się przez tłumy w galeriach handlowych…

Wiadomo: my, dziewiarki, mamy łatwiej. Ciepłe skarpety, para rękawiczek, czapka z szalikiem, wypchana zabawka… Dla każdego znajdzie się jakiś dziergany drobiazg ku uciesze, do tego z niepodrabialnym walorem ręcznej roboty. Nie do was więc te moje dzisiejsze słowa, drogie panie i drodzy panowie, uzbrojeni w druty, szydełka, igły i czółenka – ale do waszych szanownych bliskich, przyjaciół, dzieci, rodziców i mężów z żonami, którzy wiedzą doskonale, że nic tak nie porusza wyobraźni machającej drutami istoty, jak powiększenie asortymentu czy też zapasów, trudno więc o prezent bardziej trafiony. Ale sami nie rękodzielnicząc, nie wiedzą, jak się do tego sprawiania prezentu zabrać. Fear no more! Powiem wam teraz, jak sama bym się za to wzięła, gdybym już miała jakiejś znajomej duszy sprawić dziewiarski prezent. Skupię się głównie na robiących na drutach, bo to znam najlepiej, ale i o szydełku z frywolitką może coś tam wspomnę.

Kluczem do sukcesu jest wiedza o dziewiarskich nawykach osoby, której robimy prezent.

game of thrones

Przypadek pierwszy: chcę kupić włóczkę!

Fantastycznie! Ale nie chcesz chyba, żeby włóczka – zwłaszcza taka pierwszego sortu – leżała potem odłogiem, prawda? Po pierwsze zorientuj się zatem, ile wybranej włóczki potrzeba, żeby wystarczyło jej na jakiś (choćby mały) projekt. Wskazówka: im ciensza włóczka, tym mniej motków potrzeba, żeby coś z niej przygotować. Jeśli zauroczyła cię włóczka bardzo gruba, taka jak ta, to przygotuj się na to, że żeby dziewiarka mogła z radością wrzucić ją na druty i wyczarować z niej jakiś obiekt, będzie potrzebować kilku motków (np. na czapkę – ze dwóch, może trzech nawet; na sweter – dziesięć to może być mało). Przy włóczce bardzo cienkiej, często z lace lub fine w nazwie, jeden motek wystarcza zazwyczaj w zupełności.

To jedno z kryteriów. Zastanów się, co najbardziej lubi na drutach robić osoba, dla której prezentu poszukujesz? Zwiewne, koronkowe chusty? Szukaj cienkiej włóczki typu lace. Skarpety i rękawiczki? Są specjalne włóczki skarpetkowe, gdzie jeden motek wystarcza mniej więcej na parę. Mięsiste, zimowe swetry? Powinien jej się spodobać typ wełny aran o średniej grubości. Lubi robić różne rzeczy? Zobacz w składziku materiałów, jakiej włóczki ma najmniej, może takie uzupełnienie zapasów będzie dobrym pomysłem.

Jeśli idzie o skład – wełna, bawełna, jedwab, bambus, wielbłąd, co tam jeszcze – to ogólna zasada jest taka, że lepiej unikać włókien sztucznych. Szukając włóczki szybko zorientujesz się, że domieszka akrylu obniża cenę motka i może cię to skusić; ale prawdę mówiąc na prezent chyba bym akrylu nie wybrała. W końcu jakość ma znaczenie :-). Szkoda włożyć dużo pracy w wykonanie swetra, który zmechaci się po trzech użyciach (a zdarzały mi się takie smutne przygody). Wełna nadaje się na wyroby zimowe, bawełna – na letnie i całoroczne, jedwab na luksusowe, len na letnie itd.

W zasadzie można powiedzieć, że naprawdę fajnej włóczki lepiej sprawić sobie za dużo niż za mało; zwłaszcza takiej ręcznie wytwarzanej, o której uzupełnienie trudno! Nie znam większej frustracji niż sytuacja: końcówka projektu, został mi już tylko ściągacz drugiego rękawa, a tu klops, bo włóczka się skończyła. Cała robota na marne, bo brakło na wykończenie ;).

Kolejny dylemat: kolor. Pomyśl o projektach, jakie dotąd widziałeś, a łatwiej będzie ci wybrać: czy lubi cieniowania? Może woli materiały w jednolitym kolorze? A może wrabia różnokolorowe wzork? Wtedy dobrze skusić się na zestaw kilku motków tej samej włóczki w różnych kolorach.

Wiem, wiem, to wszystko brzmi okropnie skomplikowanie. Można przeprowadzać badania porównawcze, czytając z jednej strony informacje z etykiet na motkach, z drugiej podpatrując np. na Ravelry, jakie projekty zjadają jakie ilości jakiego rodzaju włóczki. Niezłym wyjściem jest też zmontowanie zestawu bezpiecznego: konkretny, np. znaleziony na Ravelry wzór, a do niego taka ilość i rodzaj włóczki, jakie dla wybranego projektu są w instrukcji wykonania wskazane. (Tak, każdy wzór zaczyna się zwykle od stwierdzenia, jaka dokładnie włóczka posłużyła do wykonania projektu i jakie ilości są potrzebne dla wybranego rozmiaru). W polskich sklepach nie spotkałam jeszcze gotowych zestawów do zakupienia, ale można próbować za granicą (albo chociaż podpatrzeć, jak taki zestaw wygląda). W celach poglądowych polecam nowojorskie Purl Soho albo niesamowitą Katie Davies.

No i zawsze można poprosić o radę panią w sklepie :-). W krakowskim Kłębuszku sprzedają dziewiarki, często potrafią doradzić, jaka ilość wybranego materiału będzie potrzebna np. na średniej wielkości sweter, sama też z ich rady nieraz korzystałam.

Wskazówka: jeśli szukasz prezentu na osoby robiącej serwetki na szydełku, kolczyki, frywolitkowe ozdoby – potrzebujesz kordonka, nie włóczki. Całe szczęście tu sprawa jest o wiele mniej skomplikowana. Moje doświadczenia podpowiadają mi, że najbezpieczniej kupić taką grubość nitki, jakiej zazwyczaj używa koronczarka. I już :-).

adventure time

Przypadek drugi: chcę kupić druty!

Odważnie! W tym wypadku najlepiej znać choć trochę arsenał dziewiarski obdarowywanej osoby, żeby nie sprawić jej piątek pary prostych czwórek, podczas gdy tak naprawdę brakuje jej trójek na żyłce.

Rozmiary drutów w Polsce oznaczane są cyfrą z przedziału od 2 do 10 (tak, wiem, bywają odstępstwa, pozwólcie mi na to małe uproszczenie w celach wyjaśnienia ogólnej zasady), chociaż najczęściej spotykane rozmiary mieszczą się między 3 i 8. Im mniejsza cyfra, tym cieńszy drut. Im cieńszy drut, tym cieńsza nitka, którą się na niego wrzuca. Zatem jeśli poszukujesz drutów do wyrabiania delikatnych koronkowych szali, szukaj między 2.5 i 3.5. Jeśli potrzebą są bardzo grube swetry – 7 albo 8. Ale prawdę mówiąc do większości projektów używam zwykle rozmiarów 3.5, 4.0, 4.5 i 5.0, więc wydaje mi się to dość bezpiecznym przedziałem.

Mamy druty: proste, na żyłce i skarpetkowe.

druty

Druty proste to takie jak z komiksu, zakończone koralikiem. Druty na żyłce mają krótszą część metalową i są połączone cienką żyłką, można na nich łatwo robić w okrążeniach. Druty skarpetkowe przypominają druty proste, z tym że są zaostrzone z obu stron i jest ich w zestawie pięć. O ile przeznaczenie drutów skarpetkowych jest dość specyficzne (robi się na nich rzeczy wymagające stworzenia wąskiego tunelu dzianiny: skarpety, rękawiczki, rękawy, zabawki) – o tyle w przypadku drutów prostych i tych na żyłce o wyborze decyduje raczej preferencja rękodzielnika.

Druty mogą być wykonane z różnych materiałów. Zwykle są metalowe, ale spotyka się i wersje drewniane / bambusowe, plastikowe, z włókien węglowych… Tu znów decyduje preferencja (ja na przykład za plastikowymi drutami nie przepadam, potrzebuję pewnego ciężaru narzędzia w dłoni, że tak to ujmę) – ale czasem fajnie jest po prostu dostać coś innego od tego, czego używa się na co dzień.

Na koniec słowo o najfajniejszym dziewiarskim prezencie, jaki dostałam: był to zestaw drutów i żyłek łączonych w dowolnych konfiguracjach. W paczce znalazło się po parze przeznaczoncyh do skręcania drutów z przedziału 3.0–8.0 i cztery żyłki o różnych długościach; bardzo rzadko zdarza mi się praca wymagająca wyjścia poza ten zestaw. Mają takowe w swojej ofercie KnitPro i Addi – posiadam ten pierwszy; nie miałam okazji obu ze sobą porównać, a pewnie ile dziewiarek, tyle opinii. Wiem, że Addi ma w ofercie taki zestawik dedykowany wyrabianiu delikatnych koronek (Addi Lace).

Sprawa z szydełkami ma się dość podobnie: różne są rozmiary (im cieńsze, tym delikatniejsza robota i tym cieńszej nici i większej sprawności wymaga), różne materiały (zwykle metal, ale można trafić i na bambus, plastik – zwłaszcza przy większych rozmiarach). Są szydełka tunezyjskie (bardzo długie, przypominają druty proste zakończone haczykiem, przeznaczone do wykonywania dzianin techniką tunezyjską), są też takie posiadające haczyk z obu stron. Można je również nabywać w zestawach, aczkolwiek tutaj korzyścią jest wówczas raczej po prostu nabycie za jednym zamachem wielu rozmiarów szydła, bo raczej nie łączy się ich ani nie zakańcza przykręcaną żyłką, jak to było w przypadku drutów.

rapunzel

Przypadek trzeci: chcę zrobić niespodziankę!

Ha-ha! Jeśli masz do czynienia z rękodzielnikiem lubiącym przygody, możesz w prezencie zaproponować naukę nowej techniki. Nadaje się do tego często frywolitka, stosunkowo mało znana odmiana koronczarstwa, a niewiele do jej nauki potrzeba: myślę, że tu, prócz instrukcji, wystarczą jedno lub dwa czółenka i kłębek średniej grubości kordonka. Przyda się też szydełko, o ile czółenka nie są nim już zakończone. I najzwyklejsza igła do chowania nitek. I już!

A może jakieś dziewiarskie akcesoria? Klasyczne stocking stuffers: igła dziewiarska (taka z dużym oczkiem i tępym, często zagiętym końcem, służy do zszywania części dzianiny), markery (przypominające breloczki, służą do zaznaczania sobie końca rządka albo motywu w robocie), agrafki dziewiarskie (odkłada się na nich oczka do przerobienia później), licznik rzędów (marker, na którym ustawia się numer rządka, który się właśnie przerabia i dzięki temu nie trzeba tego pamiętać), miarka do drutów (przypomina szeroką plastikową linijkę z wyciętymi otworkami; wsuwa się drut w otworek i ze skali odczytuje jego rozmiar – bardzo przydatka rzecz, bo niewiele drutów na nadrukowane oznaczenia rozmiaru)… Jest z czego wybierać, a w zasadzie chyba każda z tych rzeczy prędzej czy później przyda się w robocie!

Jeśli jednak po lekturze powyższych wynurzeń dalej zdaje ci się, że jednak temat cię przerasta – ostatecznie można sięgnąć po książki ze wzorami, których u nas co prawda za wiele się nie wydaje, ale zagranico są całkiem sporym rynkiem wydawnictw specjalistycznych. Nieśmiertelne klasyki, jak Haapsalu saalKnitted lace of Estonia, Victorian lace today, publikacje Nicky Epstein czy Kim Hargreaves są źródłem inspiracji i fajnym materiałem na prezent.

Tak, tak. To wszystko powyżej wynika z mych osobistych, subiektywnych do bólu doświadczeń. Chętnie usłyszę w komentarzach, jak inne dziewiarki zapatrują się na temat branżowych prezentów: jasna sprawa, że każdy cieszy, ale jaki to jest ten najlepszy?

One thought on “Jak kupić prezent dziewiarce?

  1. Co do zestawów, to uwielbiam moje dwa zestawy Hiya Hiya z wymiennymi żyłkami (firma ma podział na grube i cienkie druty, które różnią się mocowaniem żyłki)

    Książki dziewiarskie kupuję nałogowo, mam skompletowaną całą dziewiarską biblioteczkę, ale ciągle mi mało. Rozkochałam się w wydaniach anglojęzycznych i amazon to teraz mój przyjaciel…

    No i lubię gadżety dziewiarskie – mój faworyt, od miesięcy na wysokim miejscu na liście wymarzonych prezentów to ręcznie robiona, oryginalna miska na kłębek wykonana z gliny… Kiedyś zresztą przygotowałam taką moją wishlistę związaną z dziewiarstwem (http://yadis.pl/357/gadzety-drutowe-my-wishlist.html) jednak u mnie to były raczej różne cudeńka, niż takie proste i użyteczne dla amatorów rady :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s