Dlaczego nie mogę zrobić islandzkiego swetra z polskiego akrylu

I dlaczego nie popełnię bazyliona takich swetrów, chyba, że ktoś da mi potężny kredyt.

Lopapeysa albo Lopi sweater

Jeśli chcecie znaleźć w sieci te prawdziwie islandzkie swetry, po prostu wpiszcie w Google Lopi Sweater. Albo Lopapeysa, co w ichnim języku oznacza po prostu ‚sweter’. Lopi zaś to określenie islandzkiej nieprzędzonej wełny, z której się owe lopapeysa tworzy.

A jeśli nie chce wam się googlać, obejrzyjcie po prostu tę galerię. No nie sposób się nie zakochać!

Choć Islandczycy robią na drutach od pięciuset lat, historia swetrów Lopi sięga ledwo początków dwudziestego wieku. To wtedy, jak uczą mądrzy ludzie, islandzkie kobiety zaczęły eksperymentować z technikami przędzenia unikatowego islandzkiego runa i zamiast, jak dotychczas, prząść je ściśle, poluzowały sploty – co okazało się strzałem w dziesiątkę. Nie od dziś przecież wiemy, że nie ma bardziej miękkiego swetra nad ten zrobiony z wełny typu bulky.

Po czym poznać, że ten sweter jest islandzki, a nie po prostu nordycki?

Karczek, mankiety, dół korpusu. Te trzy elementy budowy swetra powiedzą nam od razu, czy mamy do czynienia z Lopi. Po pierwsze: okrągły wzór na karczku. Ten najbardziej charakterystyczny z elementów podobno ma się wywodzić z tradycyjnego stroju mieszkanek Grenlandii, choć niektórzy dopatrują się tu też inspiracji szwedzkich, a nawet południowoamerykańskich. Po drugie: podobne wykończenie mankietów i okolicy dolnego ściągacza. Po trzecie (to zainteresuje dziewiarki chcące sobie taki sweter sprawić): lopapeysa robi się na okrągło, bez zszywania, a przód i tył niczym się od siebie nie różnią (no, chyba że dodamy guziki albo zamek błyskawiczny). Po czwarte: islandzki sweter ortodoksi zrobią tylko z naturalnych owczych kolorów – od złamanej bieli po brudną szarość. Po piąte wreszcie: islandzkie swetry mają sens tylko wtedy, kiedy wykonane są z islandzkiej wełny. Nie, nie ma zamienników. Dlaczego?

Ach, te owce

Owca przybyła na Islandię wraz z Wikingiem – stanowiąc podstawę przetrwania w trudnych warunkach klimatycznych. Dziś owiec na Islandii jest trzy razy więcej niż mieszkańców,a na całej wyspie obowiązuje ścisły zakaz importowania owiec z innych krajów oraz mieszania gatunków. Wszystko dlatego, że takich owiec nie ma nigdzie indziej!

 

Wełna islandzkiej owcy jest bardzo ciepła – składa się w dwóch rodzajów włókien o różnych funkcjach. Włókna zewnętrzne są bardzo długie, pokryte warstwą tłuszczu, która zapewnia nie tylko izolację, ale i wodoodporne właściwości przędzy. Z kolei włókna spod spodu są krótsze, cieńsze – właśnie te nas grzeją. Podczas przędzenia (dziś robi się to głównie mechanicznie) wykorzystanie środków chemicznych ograniczone jest do minimum, wszystko dla zachowania naturalnych właściwości runa. Uprzędzona wełna jest lekka, wodoodporna, grzejąca, a do tego oddychająca. I takie same są właściwości udzierganych z niej swetrów.

Co ciekawe, producenci wełny zapewniają, że tych swetrów w zasadzie nie trzeba prać – wystarczy je wietrzyć ;). A właściwie pielęgnowane ubranie będzie służyć lata.

Czyli możemy sobie o takich cudach tylko pomarzyć…

Na szczęście czasy, kiedy trzeba było mieć rodzinę gdzieś daleko, by przysyłali towary luksusowe, już minęły, dlatego i my tu, w Europie Środkowej, możemy sobie takie islandzkie cudo sprawić! Islandzką wełną stosunkowo łatwo można dostać na ebayu; na Raverly i w różnych sklepach internetowych są dostępne darmowe, oryginalne lopi wzory. A dla leniwych (w tym i dla mnie ;)) – a knitters kit, czyli wzór, wełna w odpowiednich kolorach i ilości, w jednej paczce (koszt ok. 65$ + przesyłka).

Jak pewnie zdążyliście zauważyć, jestem na te islandzkie cuda trochę chora. Innymi słowy, właśnie zaczęłam na nie zbierać. No bo zima stulecia idzie…

Post z dedykacją dla Piotra, oczywiście! Który był uprzejmy użyczyć mi swoich cudnych emigranckich zdjęć :).

Źródła:

http://www.iceland-vacation-information.com/icelandic_sweater.html

http://www.kertzer.com/Yarns/Alafoss/LopiHistory/tabid/117/Default.aspx

http://www.nordicstore-wool.com/the_icelandic_wool_1502_ctg.htm

http://en.wikipedia.org/wiki/Lopapeysa

http://www.handknit.is/en/user/cat/9

4 thoughts on “Dlaczego nie mogę zrobić islandzkiego swetra z polskiego akrylu

  1. Też chcę taki sweter. W sumie może być podróbka, bo ja jestem laikiem i po prostu wzór mi się podoba :D

  2. Nie miałem pojęcia, że moje fotki mają taką potężną wartość edukacyjną! :-)
    I bardzo dziękuję za dedykację.
    Takich ilustracji mógłbym zebrać dużo więcej, gdybym tylko częściej zabierał aparat ze sobą w miasto i byłbym mniej nieśmiały w fotografowaniu ludzi.
    A tymczasem kilka linków do wspaniałych reklam 66 North z poważnymi ludźmi (i te opisy, ach, te opisy!):
    http://gotoworknoob.blogspot.com/2008/03/66-north-ads-prints_25.html
    http://www.brandrants.com/66-north/
    http://www.flickr.com/photos/j0k/4703682049/ (to zdjęcie słabej jakości, ale to hasło reklamowe!)
    Mają tego jeszcze dużo, ale w sieci znalazłem tylko tyle.

  3. Ej, zakochałem się w tej galerii, a ja nawet nie znam się na swetrach :O

  4. @Alex: ja nie wiem, czy po przeczytaniu tego wszystkiego o lopapeysa jestem w stanie zrobić ten sweter nie z lopi :D

    @Pierre: moje ulubione hasło – „Designed for arctic exploration. Great when waiting for a bus.” <3

    @Przemek: :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s