turkusowo

Głucha cisza na wordpressie, a dzieje się, oj, dzieje! Chętnie zwalę brak wpisów na pewne samorządowe sprawy i poniekąd wiele się nie minę z prawdą, ale nie da się ukryć, że główną przyczyną był mój leń w zakresie robienia zdjęć, a nawet bardziej – obrabiania ich później, żeby się do czegoś nadawały ;)

W międzyczasie powstało kilka projektów, nie powiem, że nie – ale ich nie pokażę, bo nie sfociłam. Na specjalne zamówienie Tuliusza do Norwegii poleciała czapka Wally’ego z białego i czerwonego Australa; zapomniałam sfocić, a teraz jestem na etapie modlenia się, żeby doszła na miejsce i nie zaginęła w akcji. Matoos zaś zażyczył sobie kubkosweter w kolorze kawy z mlekiem, który z kolei nie doczekał się foty, bo nie mam w mieszkaniu odpowiedniego kubka. Przy okazji: robienie czegoś „w powietrzu”, bez możliwości sprawdzenia, czy to właściwy rozmiar – brr.

Poza tym comeback szydełka, czyli żółta chusta dla Soni jest w tym momencie na etapie zewłoka czekającego na frędzle. Drżę z niepokoju, czy ilość dziur jest wystarczająca ;).

Zrobiłam też jakoś pod koniec ferii dwa swetry ze sprutego płaszcza (fotki sprzed sprucia są na ravelry). Sprułam cały szydełkowy dół, zamiast niego zrobiłam ok. 25cm drutowego ażuru i zakończyłam ściągaczem. Teraz jest cztery razy krótszy, układa się o niebo lepiej i jestem o wiele bardziej zadowolona. A resztki wystarczyły jeszcze na kubraczek z wiosennej Sandry, model pierwszy tylko bez rękawów. Robota na dwa wieczory ;) Tu też fot brak, bo i nie są specjalnie urokliwe te szare sweterki.

Ponieważ nikt się nie zainteresował turkusową alpaką, zgarnęłam ją dla siebie :) Najpierw chciałam przerobić na sukienkę, ale spójrzmy prawdzie w oczy, nie nosiłabym jej zbyt często. Sprawię sobie z niej więc chustę. Konkretnie – Three-Cornered Shawl in Clover Pattern autorstwa Jane Sowerby z Victorian Lace Today. Marzył mi się taki „kocyk” do omotania się, a trójkątne chusty zawsze są ciekawsze niż prostokątne szale, gdzie tylko się powtarza ten sam wzór i praktycznie na nic nie trzeba uważać…

Robota zaczyna się od narzucenia 624 oczek. Ogromna liczba. Przerobienie pierwszego rządku zajęło mi ponad godzinę. Cała robótka będzie miała ok. 150 rządków, w tej chwili jestem w okolicach czterdziestego i jeden rządek zajmuje mi pół godzinki (to dalej strasznie długo). Projekt zakłada wykorzystanie Loop Cast On, które z grubsza polega na owijaniu nitki wokół drutów (jakkolwiek tautologicznie to nie brzmi), robi się bardzo szybko, podobno daje fajny, elastyczny brzeg, ale – kiedy pierwszy rządek to masa oczek przerabianych razem, przeciąganych i narzutów, taki narzut zmienia robotę w piekło. Więc kiedy już nie mogłam się doliczyć, czy się w tym pierwszm rządku pomyliłam, czy też nie, sprułam wszystko i narzuciłam Long Tail. Także każdemu, kto się za to zabierze polecam najpierw sprawdzić na jakiejś niedużej próbce, czy podoła proponowanemu narzutowi. Widziałam na Raverly, że większość dziewczyn decyduje się na zmianę i wcale się im nie dziwię.

Więc jestem jakoś w połowie pierwszego z trzech wzorów wykorzystanych w tej chuście i zdążyłam się trochę znudzić. Urozmaicam więc sobie życie, jak umiem i mam na dziś w planach skończenie…

…rękawiczki. Tak! Pięciopalczastej rękawiczki! Mam nadzieję, że nie zapeszyłam :)

PS Zielony moher z poprzedniego wpisu dalej jest „do wzięcia”. Czyli zrobię komuś coś z niego chętnie. A że wiosna nas nie rozpieszcza, to może komuś zieloniutki jak kwietniowa trawka szal akurat się przyda? ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s