No to co tam?

Oczywiście, kiedy żadna robótka nie idzie tak, jak powinna, rozgrzebuję następną! Zabrałam się wczoraj wieczorem za Inowe mitenki. Muszę powiedzieć, że Perle 8 to jedna z najprzyjemniejszych szydełkowych nici, z jakimi pracowałam; czasem leciutko się rozkręca, ale nie wpływa to na komfort pracy. Ostatnim razem rękawiczkę robiłam z jakiegoś znaleźnego Basaka i wyszła mocno wpijająca się w dłoń przy dłuższym noszeniu (a zapewniam, że była dość luźna!). Z Perle nie ma o tym mowy. Mitenki są króciutkie, bardzo proste we wzorze (bo nić cudownie się błyszczy), z delikatnym ozdobnikiem – fotki nie wstawię, póki przyszła właścicielka nie pozwoli ;) Robię trochę na oko, trochę z wymiarów, które z Inowej dłoni zdjęłam nowym centymetrem (swoją drogą, ma idiotycznie nadrukowaną skalę, ale to trochę OT), trochę według proporcji mojej własnej lewej ręki (Ina: nie martw się, pomierzyłam i w wielu punktach są podobne :P). Trzeba będzie zblokować na mokro, ale to już zostawię Inie instrukcję zanim pojadę do Oświęcimia. Podsumowując, to miła odmiana, kiedy wreszcie coś zaczyna wychodzić!

Zapomniałam się pochwalić ostatnio nowym nabytkiem, który przybył pocztą:

Pamiętam, jak się kiedyś nachodziłam za uchwytami do torebki, a nie znalazłam… Za to teraz, w epoce sklepów internetowych z dosłownie wszystkim, udało mi się nawet znaleźć uchwyt, który wymiarami świetnie pasuje do japońskiego wzoru z któregoś tam Ondori! Pojadę do domu, zabejcuję w piwnicy na ciemno, polakieruję na błyszcząco (żeby rąk nie barwiła przy noszeniu) i będę miała jak z obrazka :) Poczekam na październikową wypłatę i kupię ze dwa motki jakiejś grubej włóczki z lnem w naturalnym kolorze i ciemną podszewkę. Wzór będzie aranowy, już wybrałam i nie mogę się doczekać! Kocham nowe torebki.

Partyzantka spruta. Patrzy na mnie teraz z wyrzutem ze stołu, bo wywaliłam wszystkie włóczki z szafy, żeby upchnąć je w pudle z Ikei (wiedziałam, że kiedyś się przyda!). Będę miała w moich włóczkach porządek! Odkryłam przy okazji Partyzantki, że cały czas źle robiłam lewe oczka, dlatego w co drugim rzędzie wychodziły przekręcone. Już wszystko wiem, nauczyłam się je robić poprawnie, więc całe szczęście, że drutowe cuda z poprzedniego wpisu poprułam – bo i tak bym musiała!

Ale nie oczywiście, żebym miała na drutkach pusto, co to, to nie. Nieudane zaczęte Happsaalu sprułam i zaczęłam jeszcze raz. Pora pochwalić Lunę: tak miękkiej dzianiny to ja jeszcze nigdy w życiu nie stworzyłam! Mam wrażenie, że może leciutko gryźć, ale w taki miły sposób (ha, to chyba ciężko wyjaśnić). Ma kolor brudnego różu (strasznie trudny do oddania na zdjęciu) i jak już kupię ten turkusowy filcowy płaszcz, który sobie upatrzyłam w Orsayu, to będzie jak znalazł.

hs

Wprawne dziergaczki od razu zauważą też, że robię błąd. Tak, wiem. Robię narzut w przeciwną stronę, dlatego wychodzi mi to bez dziur, które są esencją wzoru na fotkach w Knitted Lace of Estonia. Ale ja tych dziur nie znoszę, no co mogę poradzić! A wzór, który zaczęłam, to Leaf and Nupp Shawl, robi się w nim najpierw brzeg w ząbki (widać na zdjęciu), póżniej przechodzi do listków, a na końcu znowu ząbki. Ale zaczęłam tę część z listkami i nie wychodzi wcale dobrze! Co chwila nie zgadza mi się liczba oczek, wzór się przesuwa, w jednym miejscu są dziury, w innym nie ma… Nie mam już siły się z tym wzorkiem użerać, bo chyba jednak mam za mało doświadczenia, żeby wycmykać, w czym tkwi problem. Spruję więc zrobione cztery rządki i zrobię cały szal wzorem ząbków. Bardzo mi się podoba efekt, a i nuppów nie ma za wiele… Moimi tępymi drutkami robi się je wieczność i chyba przy następnej okazji spróbuję przeciągać nitkę szydełkiem, bo inaczej szlag mnie trafi! A pozbyć się ich nie mogę, bo jak już przemęczę tych siedem niteczek razy trzy, to efekt jest śliczny. Może na Knit Pickach jest łatwiej, nie wiem, jak dobrze pójdzie, to może przekonam się jeszcze w tym roku, ale o tym sza… ;)

Dodałam ostatnio nową podstronę: kolejkę. Wolałabym mieć ją co prawda w sidebarze, ale ten motyw jest dziwny i jak dodaję nowy moduł po prawej, to reszta znika… Więc jest tak. Wpisuję tam sobie zaczęte albo pomyślane projekty, żeby mieć podgląd, ile mam do zrobienia jak na razie, są tam też zamówienia. Dziergane rzeczy dla innych mają oczywiście wyższy priorytet, bo szewc bez butów chodzi ;) Także jeśli ktoś ma fantazję, żebym mu coś udziergała, to proszę rzucić okiem na listę i oszacować, ile mi to zajmie – a mam jeszcze dyplom w tym roku. Dodaję tę uwagę bo dostałam ostatnio przemiłą wiadomość od pana Krzysztofa, fana wielkich swetrów, który chciał sobie jeden u mnie zamówić. Niestety, musiałam odmówić, bo nie radzę sobie (jak zresztą chyba widać) z tymi drutami jeszcze za dobrze, a wątpię, żeby pan miał ochotę chodzić w szydełkowym wdzianku… Pana Krzysztofa ciepło pozdrawiam oczywiście! Zatem dziergać to ja chętnie, tylko nie przeceniajcie moich umiejętności :-) I ewentualne zamówienia też proszę na tamtej podstronie składać.

One thought on “No to co tam?

  1. Mitenka jest super. Tak, masz moją zgodę, żeby opublikować fotkę :D
    No i chcę zobaczyć i pomacać szalik. Różowe futerko jest zawsze trochę perwersyjne :>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s