Baskinka i powiększanie zapasów

Tak, jeszcze się nie zdążyłam spotkać z Ewą, odebrać mojego moheru, a tu w temacie „powiększanie zapasów”. Otóż przypomniawszy sobie o tym, że moja szanowna Mama kiedyś z zapałem dziergała sweter za swetrem, wykonałam do mojej siostry telefon, a ona znalazła w szafie to…

Część jest aluminiowa i ich się trochę boję, bo włóczka nie sunie po nich tak gładko, jak po tych szarych – najwyżej kupię sobie własne, jeśli nie będą mi odpowiadać. Ale bardzo cieszę się ze znalezienia aż tylu różnych drutów na żyłce! Tych nie miałam ani pary, a są, jak się ostatnio przekonałam, diablo wygodne. W paczce były też trzy igły dziewiarskie i dwa zestawy drutów pończoszniczych. Teraz mam więcej drutów niż szydełek…

Pokazywałam zielone warkoczowe jakiś czas temu… straciłam do niego serce. Trzy razy musiałam pruć część rombową (jeszcze jej na tamtym zdjęciu nie widać), bo najpierw źle przeciągałam oczka, potem okazało się, że robię narzut nie tak, więc nie wychodziło jak powinno – przeciągnęłam oczka na nitkę i schowałam do worka, może kiedyś.

Ale na pewno nie oznacza to, że zamierzam zmarnować taki zapas zielonej włóczki! Kupiłam sobie ostatnio w Empiku nową Sandrę i jestem przerażona tym, jak wiele modeli mi się z niej podoba… Powinnam przestać sypiać i zatrudnić drugą parę rąk. Póki co, zabrałam się za musztardowy żakiet:

Jestem na początku baskinki i miałam pewien problem ze schematem, który sugerował, że powinnam odjąć oczko na początku co drugiego rzędu, co było oczywiście idiotyczne, biorąc pod uwagę puste kratki w środku wzoru, ale udało mi się to rozwikłać, przejść na żyłkę i robótka w tej chwili wygląda tak:

Tyle, jeśli chodzi o robótki. Pamiętam, że kiedy wyciągałam w pociągu szydełko, ludzie reagowali różnie, na druty już nikt nie zwraca uwagi…

Poszerzyła się też moja biblioteczka. Tak, wiem, nic nadzwyczajnego u polonistki in spe, ale tym razem nie miałam na myśli nowych nabytków teoretycznoliterackich. Za dziesięć złotych kupiłam na allegro Zręczne ręce:

A w szafce w domu znalazłam trochę fachowej literatury dziewiarskiej:

Najbardziej przemawiają do mnie upiorne włóczko-macki dziewiarki doskonałej!

A moja siostra dzierga szalik, chyba natchnięta poszukiwaniem drutów w szafie. Pokochała ścieg ryżowy, ja go jeszcze nie próbowałam. Wolę moją baskinkę ;)

5 thoughts on “Baskinka i powiększanie zapasów

  1. Ładny ten żakiet, ale myślę, że w kolorze zielonym będzie ładniejszy. Musztardowy jest jakiś taki… średni.

  2. no lubię, najbardziej moje kanarkowe ponczo ^^
    pofatyguję się no! tylko ja mam egzamin 9.09 i muszę trochę do niego poczytać, bo byłaby lipa, drugi raz się zbłaźnić :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s