"Fingers and thumb in circle downward motion" by User Jeremykemp on en.wikipedia - Jeremykemp. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Fingers_and_thumb_in_circle_downward_motion.jpg#mediaviewer/File:Fingers_and_thumb_in_circle_downward_motion.jpg

Kiedy nie można wziąć drutów do ręki

Powiem wam, moi drodzy, że dość trudno jest prowadzić bloga dokumentującego dziewiarskie osiągnięcia, kiedy lekarz zaleci odciążyć rękę w obawie przed pogłębieniem się dolegliwości. Kochani rękodzielnicy, drogie rękodzielniczki – dbajcie o ręce, bo macie tylko jedne! Dziś chcę napisać parę o słów o dbaniu o nasze najważniejsze narzędzia pracy.

Jak zaczęło boleć

Zaczęło się niewinnie: od lekkiego pobolewania nadgarstka po całym dniu pracy przy komputerze. Nie przyszło mi nawet do głowy, że to może być pierwszy niepokojący sygnał. Po jakimś czasie ból przestał ustępować i utrzymywał się nawet kilka godzin po odejściu od komputera, z koncentracją w samym środku stawu i promieniowaniem na palce i przedramię. Zbiegło się to z bólem pleców towarzyszącym wielogodzinnemu przesiadywaniu przy komputerze, więc uznałam, że to pewnie zgubny wpływ trybu życia, choroba cywilizacyjna etc.

Co zrobiłam? Ano, korzystając z porad ze stron o ergonomii pracy, doposażyłam się w podkładkę żelową pod myszkę i opuściłam klawiaturę na płasko (choć zawsze wolałam korzystać z takiej na podniesionych nóżkach), żeby nie wyginać nadgarstków niepotrzebnie, i w ogóle poprawiłam ustawienie wszystkiego przy biurku w sposób ergonomiczny.

„Computer Workstation Variables” autorstwa Berkeley Lab - Ergonomics, Integrated Safety Management, Berkeley Lab.. Licencja Domena publiczna na podstawie Wikimedia Commons

„Computer Workstation Variables” autorstwa Berkeley Lab – Ergonomics, Integrated Safety Management, Berkeley Lab.. Licencja Domena publiczna na podstawie Wikimedia Commons

Pomogło na parę tygodni.

Pracowałam w tym czasie nad kilkoma dziewiarskimi projektami jednocześnie, więc mój dzień wyglądał tak: rano praca przy komputerze przez osiem godzin, wieczorem dzierganie przez trzy-cztery godziny, często dłużej (zwłaszcza w weekendy, kiedy wciągałam jeden odcinek serialu za drugim), poza tym studia wymagające stale pracy przy komputerze. I ciągle jednostajny ruch nadgarstka.

Ćmiące bóle stały się na tyle irytujące, że kupiłam sobie w aptece opaskę usztywniającą, którą wkładałam wieczorem albo w przerwie w pracy, gdy chciałam ulżyć dłoni. Pomagało, ale po dłuższej chwili od zdjęcia opaski ból wracał.

Czara się przelała

Smażyliśmy naleśniki w kuchni, świetnie się przy tym bawiąc, kiedy nagle wykonałam ruch, który moje ciało uznało za przekroczenie wszelkich granic: oparłam rękę o biodro. O tak:

„Eugene de Blaas Flirtation at the Well” autorstwa Eugene de Blaas - http://www.allartpainting.com/flirtation-at-the-well-p-942.html. Licencja Domena publiczna na podstawie Wikimedia Commons

„Eugene de Blaas Flirtation at the Well” autorstwa Eugene de Blaas – http://www.allartpainting.com/flirtation-at-the-well-p-942.html. Licencja Domena publiczna na podstawie Wikimedia Commons

Ból przeszedł mnie aż do ramienia i… nie zniknął. Kiedy chwyciłam w rękę patelnię, na której smażyłam naleśnika, patelnia wyślizgnęła mi się z ręki. Moje możliwości przekraczało wygięcie dłoni do góry, a nocy nie przespałam, bo każdy ruch ręki powodował ból, który gwałtownie mnie budził. Dobrze, że następnego dnia rano miałam umówioną wizytę u lekarza.

Lekarz uraczył mnie silnym lekiem przeciwbólowym i przeciwzapalnym, kazał smarować staw maścią przeciwzapalną oraz zalecił odciążenie ręki. Ponieważ praca przy komputerze płaci za moje hobby, w odstawkę poszły druty. Skończyłam już tylko chustę dla Karoliny (obiecała zdjęcia z USA, więc mam nadzieję, że jeszcze o niej napiszę) i od tamtej pory nada, nie ma dywaniku do pokoju, lnianej bluzki ani niebieskiej narzutki, nie ma granatowego sweterka z kapturem ani jedwabnego krawata (mówiłam, że robiłam kilka rzeczy na raz?). Jest za to skierowanie do neurologa z podejrzeniem zespołu cieśni nadgarstka.

(A kilka dni później zaczęła mnie pobolewać też druga ręka – ta, którą nie obsługuję w pracy myszki…)

Ale ja nie chcę!

Nie jestem medykiem, więc nie będę tu wam mydlić oczu, co to takiego i jak sobie to samemu zdiagnozować :-). Można obejrzeć filmik na youtube (ale on nie zastąpi konsultacji waszego przypadku ze specjalistą!). Człowiek cierpiący na nawracające bóle powinien iść do lekarza i pozwolić mu wykonywać swoją robotę, może po prostu coś sobie przeciążył? Ale jest parę rzeczy, jakie możemy robić, żeby zminimalizować ryzyko wykształcenia sobie tej dolegliwości, dotykającej ludzi, którzy wykonują jednostajne ruchy dłonią, np. pracując wiele godzin przy komputerze lub właśnie robiąc na drutach.

Po pierwsze: rób sobie przerwy. Ustaw budzik w telefonie i co godzinę daj sobie pięć minut spokoju. W tym czasie spróbuj wykonywać ćwiczenia, które angażują inne mięśnie niż jednostajny ruch nadgarstka: wygnij dłoń do wewnątrz i do zewnątrz, złóż dłoń w pięść, rozczapierz palce, wykonuj dłonią ruchy okrężne w obie strony. Te ćwiczenia przydadzą się też innym stawom: łokciom, ramionom. Przykładów takich ćwiczeń jest w sieci całe mnóstwo, np. tu:

Po drugie: zadbaj o ergonomię na co dzień. Pewnie, każdy lubi przesypiać szkolenia BHP, gdzie pokazują nudne wyliczenia, co powinno być pod jakim kątem. Polecam jednak przynajmniej spróbować poukładać sobie sprzęt tak, żeby nasze nadgarstki (i inne części ciała) nie cierpiały aż tak strasznie. U mnie pomogły: żelowa podkładka po mysz utrzymująca nadgarstek w poziomie zamiast stale wygięty, położenie klawiatury płasko (na początku jest niewygodnie i odruchowo podnosiłam sobie nóżki, ale po czasie się człowiek przyzwyczaja), ustawienie krzesła odpowiednio wysoko (przedramiona leżą płasko na biurku) i pilnowanie się, czy siedzę odpowiednio.

Po trzecie: nie lekceważ objawów. Jeśli ból zdarzył się raz, to pewnie jeszcze nie jest powód do zmartwień. Ale jeśli powtarza się regularnie i widzisz, że to konsekwencja dziergania albo wykonywania innej podobnej pracy; albo jeśli zauważasz, że sprawność ręki spada i nie możesz utrzymać ciężkiego kubka w dłoni albo długopis nie jest tak precyzyjnym narzędziem, jak kiedyś – skonsultuj się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej.

Bo jeśli to zespół cieśni nadgarstka – to leczenie, choć możliwe, może się skończyć zabiegiem (kiedy pierwszy raz trafiłam na opis tej procedury, zrobiło mi się słabo, ale ja jestem wrażliwa na medyczne tematy), więc rozsądniej jest zabrać się za rehabilitację możliwie prędko.

Na koniec

Nie wiem, kiedy znowu będę mogła wrócić do dziergania. Życie bez drutów jest ciężkie – co robić przy oglądaniu seriali!? – ale pokażę wam jeszcze projekty, jakie udało mi się skończyć przed banem na rękodzieło. Nie idźcie w moje ślady!

szetland na krzoku

Szetlandzki szal w szale

Koronka szetlandzka jest dość wymagająca. Jest dwustronna – to znaczy, że nie ma lewej i prawej dzianiny, jak np. w swetrze, tylko praca z obu stron wygląda tak samo. Ceną za tę efektowność jest jednak to, że zarówno po prawej, jak i po lewej stronie trzeba przerabiać wzór koronki. Co z kolei oznacza, że nie ma, jak w przypadku różnych innych ażurowych wzorów, lewego rządka na odpoczynek… (Zazwyczaj rządek po lewej stronie przerabia się po prostu w całości lewymi oczkami, a wzór kreuje po stronie prawej. Czyli co drugi rządek nie trzeba liczyć ani się zastanawiać.)

szetland w toku

Już za połową. Poza tym, że będzie dziurawo, jeszcze niewiele widać wzoru w tym szaleństwie.

Z koronką – każdą – jest tak, że jej urodę można podziwiać dopiero po skończeniu pracy, wypraniu dzianiny i rozpięciu jej szpilkami do wyschnięcia (zblokowaniu). Na tak dużą chustę mam trochę mało szpilek, więc nie jest zblokowana tak równo, jak bym chciała, ale ułoży się w używaniu.

szetland z bliska przed blokiem

Gotowa chusta przed blokowaniem.

Jak wspominałam wcześniej, skorzystałam ze wzoru My Heaven, dostępnego na Ravelry. To dobrze rozpisany i rozrysowany, dostępny w dwóch językach schemat – polecałabym go na pierwsze podejście do koronki szetlandzkiej, choć przyznam uczciwie, że trzeba osiągnąć pewien poziom dziewiarskiej biegłości, żeby nie paść z frustracji przy ilości narzutów i oczek przerabianych podwójnie, raz na lewo, raz na prawo. Szczęśliwie nie jest to moja pierwsza praca koronczarska, więc umiałam sobie łatać wzór w razie pomyłki, a nie będę udawać, że nie ma w wykonaniu kilkunastu przynajmniej usterek. Mam nadzieję, że łatanych dostatecznie sprawnie, żeby nikt nie zauważył.

kira pilnuje

Kira pilnuje.

Z kronikarskiego obowiązku: rozpoczynamy od długiej, dość monotonnej bordiury, po czym nabieramy oczka wzdłuż dłuższego brzegu na przerabianie środka. Środek do pewnego momentu przerabiany jest koronką, a mniej więcej w jednej trzeciej wysokości przechodzi w ścieg gładki. Moja modyfikacja polegała na tym, że przerabiałam chustę do samego końca koronką, bo mi się ten gładki klin nie bardzo podobał – i wybrałam mniejszą wersję chusty; naprawdę nie wiem, jak wielka byłaby dzianina w wersji pełnej! Druty HiyaHiya sprawdziły się świetnie, tylko musiałam spiłować niedoróbkę producenta w postaci haczącego połączenia żyłki z jednym z drutów. Ale po naprawie śmigało się koronkę aż miło – cieszę się z zakupu.

Odpowiednio kontrastowe tło... i widać różnicę?

Odpowiednio kontrastowe tło… i widać różnicę?

Metryczka Ravelry: http://www.ravelry.com/projects/ingie/my-heaven

Chciałabym kiedyś napisać więcej o samej koronce szetlandzkiej i jej historii. Może nadarzy się okazja, bo na razie nadgarstek raczej nie pozwoli przez jakiś czas na dzierganie – więc będę was musiała uraczyć czymś innym :-).

Przypominam o rozdawaniu zapasów! Ktoś, coś?

Czyszczę stasz

Obiecywałam ostatnio, że pokażę, co mam w worku z włóczką, która odleżała już swoje w moim kartonie. Zrobiłam trochę zdjęć. Można sobie zaklepywać dowolne ilości. Poproszę tylko o zwrot kosztów przesyłki (a jak ktoś sobie odbierze u mnie sam, to nie ma kosztów). Uprzedzam, że włóczka pochodzi z domu z kotem (to info dla alergików i osób, które trafi szlag, jeśli natrafią na koci włos zaplątany we włóczce). Na życzenie mogę zważyć. Wysyłać będę po świętach.

Continue reading →

szetland

Nowe druty po szetlandzku

Trzy weekendy temu posprzątałam pudło z włóczkami i wszystkie siatki, w których z jakichś powodów trzymałam pozaczynane projekty.

Zasoby

Tak teraz wygląda moje pudło. Po lewej widać zapas szydełkowych serwetek, z którymi nie wiem, co zrobić. Poza tym powstała również siatka z włóczką, której chcę się pozbyć, ale o tym może innym razem.

Continue reading →

cover

Jak kupić prezent dziewiarce?

Słuchajcie, święta za pasem, ciasto na pierniki leżakuje, ozdoby choinkowe się szydełkują, za chwilę na druty wskoczą swetry w śnieżynki i renifery i skandynawskie mitenki. Wiadomo, każdy się głowi, co do tej paczki pod choinką wsadzić, komu jak sprawić przyjemność, jak uniknąć wpadki z prezentem i nerwówki ostatniego przed Wigilią tygodnia. A gdyby tak jeszcze udało się sprawę rozwiązać nie musząc przepychać się przez tłumy w galeriach handlowych…

Wiadomo: my, dziewiarki, mamy łatwiej. Ciepłe skarpety, para rękawiczek, czapka z szalikiem, wypchana zabawka… Dla każdego znajdzie się jakiś dziergany drobiazg ku uciesze, do tego z niepodrabialnym walorem ręcznej roboty. Nie do was więc te moje dzisiejsze słowa, drogie panie i drodzy panowie, uzbrojeni w druty, szydełka, igły i czółenka – ale do waszych szanownych bliskich, przyjaciół, dzieci, rodziców i mężów z żonami, którzy wiedzą doskonale, że nic tak nie porusza wyobraźni machającej drutami istoty, jak powiększenie asortymentu czy też zapasów, trudno więc o prezent bardziej trafiony. Ale sami nie rękodzielnicząc, nie wiedzą, jak się do tego sprawiania prezentu zabrać. Fear no more! Powiem wam teraz, jak sama bym się za to wzięła, gdybym już miała jakiejś znajomej duszy sprawić dziewiarski prezent. Skupię się głównie na robiących na drutach, bo to znam najlepiej, ale i o szydełku z frywolitką może coś tam wspomnę.

Continue reading →

renifery

cisza i po ciszy

Nie, żebym niczego godnego uwagi nie zrobiła w ciągu ostatniego pół roku – tak się raczej nie złożyło do podwójnego prowadzenia blogów. Ale mam kilka zdjęć i bezsenną noc przed sobą, to pomyślałam, że może coś pokażę?

Mam przyjemność poznawać w życiu miłe osoby. Na przykład ludzi, którzy w środku nocy piszą do mnie, że chcieliby wybrać dla mnie włóczkę w Argentynie, ale nie wiedzą jaką, a mimo tego, że ja też w zasadzie nie wiem, to jednak po paru miesiącach dociera do mnie paczka z cudną wełną w kolorze czerwonego wina. Franku, dziękuję!

Continue reading →

Photo 25.05.2012 17 45 20

znowu przyszło lato

Więc znów u mnie wełny i kaszmiry. I ogólnie dość gorąco.

Skończyłam pracę na konkurs. Nie powiem wam, którą, bo nie jestem pewna, czy nie byłoby to jakoś wbrew regulaminowi (w końcu prace wrzucane są anonimowo), ale myślę, że można poznać bez większego problemu, czy to po opisie, czy po zdjęciach. Głosowanie będzie za parę dni, ale zdaje się, że głosować mogą tylko osoby, które założyły sobie w sklepie konto przed którymś tam kwietnia, nie będę się więc bawić w kampanie (i bardzo dobrze, nigdy za tym nie przepadałam).

Continue reading →