Zaczęłam Manu.
Chodziło mi po głowie od pierwszej publikacji. Najpierw dlatego, że zielone. Potem – bo ładnych kardiganów wśród wzorów jak na lekarstwo, a ja nie umiem chyba żadnego sensownie sama zaprojektować, bo się nigdy potem nie dopinam. Wreszcie, w trakcie pierwszej fali popularności mnie fascynowały jak najbardziej skomplikowane warkocze, a nie takie proste projekty. Za to teraz zachwyca mnie staranność wykończenia i mnogość nietypowych technik, jakie ten niby-prosty przepis na sweter wykorzystuje. Czysta radość! Zwłaszcza, że ja w gorącej wodzie kąpany człowiek jestem, więc czytam wzór w miarę dziergania kolejnych fragmentów – i w każdym akapicie jakaś niespodzianka :).
Zaś co do (prawie) lokalności: autorka, Katie Davis (znana niektórym też z projektu sowiego), mieszka w Szkocji. Korzysta z lokalnych wełen, więc skoro jestem bliżej Szkocji niż kiedykolwiek (koniecznie muszę odwiedzić Edynburg na wiosnę) – zamówiłam (chyba pierwszy raz!) dokładnie taką włóczkę, z której korzystała: Shilasdair DK w odcieniu naturalnym. Przy pierwszym dotyku trochę gryzie, mam nadzieję, że po praniu problem zniknie.


Ale fajny :)
A co do korzystania z tych włóczek co autorzy projektów to zawsze jest dla mnie problem przy wzorach z netu, bo zazwyczaj jak coś robię to jestem an etapie wykańczania jakichś tam zapasów i zazwyczaj mam embargo na kolejne zakupy włóczkowe, bo gdzieś to trzeba trzymać, a kawalerka malutka…
Posted by Yadis | 02/02/2012, 20:46Świetny, bardzo Twój :)
Posted by Przemek | 02/02/2012, 21:20