…do temperatury na słupku termometru dziś. Panie i Panowie. Oto własnej roboty najprawdziwszy sweter z lopi!


xoxo! W następnym poście, jakoś pewnie w poniedziałek, będzie prawdziwa bomba, stay tuned, już prawie skończyłam :>.
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.
Ingie – prześliczny!
Czy nie gryzie, jest noszalny?
Zazdroszczę;)
Byłaś mi inspiracją mojego swetra stylizowanego na loopi, ale z zupełnie innej wełny, loopi nie miałam.
Mój mężu sobie zażyczył prawdziwe islandzkie, w surowcu a nie w formie. Kupiłam alafos loopi, gryzie mnie strasznie, ale ponoć jego nie. Za trochę zacznę robić sweter:)
Twój jest śliczy:)
@Dorothea: gryzie jak jasna cholera, ale to jeden z uroków lopi :D ciężką zimą, kiedy pod spód i tak wkłada się koszulkę, sprawdzi się myślę genialnie. a lopi mnie zaskoczyło niską ceną, przebicie mają te islandzkie dziewiarki niezłe ;) dziękuję!
@Violet: haha, jak bardzo mu zależało, to i podejście ma takie, że go nie gryzie ;) powodzenia!
szapoba, wspaniałości! ♥
:*
O ja, nogi.
Wow, zdolnaś ty i cierpliwa. Efekt podoba mi się i to bardzo. :)
Ładne nogi :) Kiedy wpadasz do wawy? Kawa zawsze czeka.